Ile człowiek może poświęcić dla drugiej osoby

Posted: 28 Grudzień 2012 in Twórczość własna

Ile człowiek może poświęcić dla drugiej osoby? Jakimi cechami powinien się odznaczać, aby nawet w trudnych sytuacjach pozostać Człowiekiem? Gdzie kończą się granice ludzkiej wytrzymałości? Ile potrzeba nienawiści, aby zniszczyć świat, którym jest przecież życie każdego z nas? II wojna światowa to niewątpliwie najstraszniejszy okres w dziejach ludzkości, który pochłonął miliony ofiar. Człowiek przestawał czuć, przestawał kochać, przestawał rozumieć. A jednak w tych okrutnych czasach znaleźli się ludzie, którzy nie zapomnieli, co to znaczy być Człowiekiem, którzy umieli okazać wsparcie, miłość, zrozumienie. Byli i tacy, którzy pomimo terroru wprowadzonego przez okupanta, angażowali się w konspirację. Również na naszej Dębickiej Ziemi były takie osoby, które odznaczając się ogromnym hartem ducha i heroiczną odwagą, zaangażowały się w działalność w Polskim Państwie Podziemnym. Jednym z wielu bohaterów tamtych czasów jest Eugeniusz Dębicki. Urodził się w Dębicy, 26 maja 1918 r. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Dębicy, w 1930 r. rozpoczął naukę w Publicznym Gimnazjum im. Władysława Jagiełły. Jesienią 1938 r. wstąpił do Seminarium Duchownego na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie wojny był zaangażowany w ruch oporu, kolportował ulotki z Krakowa do Dębicy. Został aresztowany w lipcu 1941 r. w wyniku zdrady jednego z kolegów. Trafił do więzienia na Montelupich w Krakowie, a po 6 miesiącach został przewieziony do Oświęcimia. Zmarł tak jak żył, bez reszty poświęcając się innym. Oto któregoś dnia na apelu Dębicki zauważył, że jednego ze współtowarzyszy niedoli opuszczały siły. Eugeniusz bez namysłu złapał kolegę, by tamten nie upadł. Upadek w tych okolicznościach byłby równoznaczny z wyrokiem śmierci, ponieważ każdy, nad którym zmęczenie wzięło górę, był natychmiast wyłapywany przez kapo obozowe i mordowany w bestialski sposób. Tak więc Eugeniusz Dębicki, nie namyślając się długo, chwycił współwięźnia, chcąc go uratować od zagłady. Jakże heroiczny był to czyn. Oto osoba, która sama ledwo trzymała się na nogach, pomaga drugiej, słabszej. Wielkie zdziwienie musiało odbić się na twarzy hitlerowskich oprawców na widok tej sytuacji, bo przecież w piekle, jakim był obóz w Oświęcimiu, nie było miejsca na jakiekolwiek ludzkie odruchy, współczucie, miłosierdzie, na zwykłą, jak nam się teraz może wydawać, pomoc. Jednak nie da się wszystkiego zabrać człowiekowi, chociaż okupant próbował to uczynić za wszelką cenę. Ale wtedy pojawiali się oni, cisi bohaterowie, którzy swoją postawą budzili lęk, strach i przerażenie oprawców. Godzili się z tym, gdzie są, godzili się ze śmiercią, ale ich postawa wobec drugich była daleka od wzorców proponowanych przez oprawcę. Hitler chciał pozbawić człowieka godności, miłosierdzia, dobroci serca. Wszystkiego, co zbliża i wprowadza miłość. Nie udało mu się to jednak, bo na płaszczyźnie moralnej to ci cisi, anonimowi wygrywali walkę, pomimo że wielu z nich straciło życie. Kto w takich okropnych warunkach mógł choć przez chwilę pomyśleć o kimś innym poza sobą? Chyba tylko osoba, która miała głęboko w sobie zakorzeniony wzór tego, jak być Człowiekiem. Tak, to Eugeniusz Dębicki, syn dębickiej ziemi, który nie zważając na wszystko, niósł pomoc słabszym. Zrobił to i wtedy, bo przecież nie mógł dopuścić, aby na jego oczach zabito człowieka. Miał nadzieję, że współwięzień odzyska siły i stanie o własnej mocy. Niestety, tak się nie stało. Więzień całkiem zawisł na ramionach Eugeniusza i z każdą chwilą ciążył mu coraz bardziej. Dębicki nie puścił kolegi, wiedział, że gdy to zrobi, hitlerowcy zabiją go, dlatego trzymał go do samego końca, do chwili, gdy utracił przytomność i razem z nim upadł. Pośmiertnie Eugeniusz Dębicki ps. ,,Kleryk” został odznaczony Krzyżem Armii Krajowej przez dowódcę AK, gen. Tadeusza Bora Komorowskiego oraz cztery razy Medalem Wojska Polskiego przez Ministerstwo Obrony Narodowej w Londynie. Jakże potrzebni są tacy ludzie w dzisiejszych czasach. Ludzie, którzy swą niezłomną postawą umieją zawstydzać wielu. Dziś potrzeba nam takich wzorców. Ludzie żyją w nieustannym biegu, nie zważając na innych, a takie z pozoru łatwe sprawy sprawiają im wiele trudności. Bo przecież ile kosztuje dobre słowo? Ile ludzka życzliwość czy pomoc? Nic. A czasem może się wydawać, że kosztuje majątek. Wtedy popatrzmy na niego, Eugeniusza Dębickiego, który pomógł drugiemu człowiekowi, płacąc za to najwyższą cenę – życie. Ten chłopak był w pełni świadomy swoich czynów, a jednak nie przestraszył się konsekwencji. Wytrwał do końca w swojej postawie, postawie pełnej miłości wobec drugiego. Nie zawahał się nawet złożyć ofiary ze swojego młodego życia w imię miłości, przyjaźni i własnych ideałów. Dziś sytuacja na świecie nie wymaga od nas aż takich poświęceń, dlatego tym bardziej powinniśmy pomagać innym ludziom. Niech postawa Eugeniusza Dębickiego będzie dla nas wzorem do naśladowania.

Źródła: Władysław Strumski ,,Wojenne losy uczniów” Anna Stelmach

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s